wtorek, 8 grudnia 2020

Happy Holidays Barbie 1994

Zanim zaprezentuję bohaterkę dzisiejszego wpisu, chciałam się z Wami podzielić pewną zabawną anegdotą o umierającym micie i desperackiej próbie reanimowania go. Młoda, z powodu szalejącej nadal zarazy, skazana jest na zdalne nauczanie, któremu ja mam czasami okazję się przysłuchiwać. Tego dnia padło akurat na lekcję religii, która miała odnosić się do tradycji zbliżających się wielkimi krokami Mikołajek. Siostra zakonna, którą wszystkie dzieci do tej pory po prostu uwielbiały, bo ma prawdziwie gołębie serce i niespożytą cierpliwość, postanowiła opowiedzieć im o Świętym Mikołaju. Dodam, że dzieci mają po 7 lat, głęboko wierzą w istnienie Świętego Mikołaja, bardzo na niego liczą i żadne z nich nie zostało jeszcze uświadomione jak to się odbywa, że prezenty w magiczny sposób lądują pod choinką.

 


Otóż Siostra opowiedziała im, że Mikołaj urodził się dawno temu i był biskupem, co wszyscy zaakceptowali, bo czemu nie. Biskup był człowiekiem dobrym i bardzo wrażliwym na ludzkie cierpienie, a do tego hojny był i szczodry. Ok, pasuje do ogólnej charakterystyki. Biskup dzierżył pastorał – w sumie ma to sens, bo przecież to starszy dziadunio, w jedną noc ma oblecieć całą kulę ziemską, może się zmęczyć, niech no się czymś podeprze. Biskup nosił mitrę na głowie, a nie czerwoną czapę z pomponem – tu pojawiają się wątpliwości, bo choć to okrycie głowy wielce efektowne, to jednak mało praktyczne, uszy zmarzną, w saniach go zawieje, no ale skoro Siostra tak mówi…. Biskup umarł, a krasnale w czerwonych czapach z pomponami i brodami to przebierańcy! – Bunt! Nieprawda! Jak to tak! Umarł? A co ze świętami? Rodzice mówili, że przecież przyjdzie i to niedługo i dlatego każdy jeden zjada ładnie szpinak i szoruje zęby sumiennie i bez udawania, a tu Siostra mówi, że umarł??!!

 Wszystkie dzieci nagle zignorowały zakaz samowolnego włączania mikrofonów i powstał taki zamęt, taki harmider, a jedno przekrzykiwało drugie z taką żarliwością, że doprawdy nie wiedziałam sama jak biedna Siostra z tego wybrnie i jak ja teraz Młodej wytłumaczę, że nadal ma jeść szpinak, szorować porządnie zęby i wykonywać wszystkie te czynności, na które nie do końca ma ochotę, ale przecież trzeba się spiąć bo list wysłany, a Skrzaty patrzą i notują czy jest grzeczna. Na szczęście nikt biednej Siostrze nie uwierzył, że Mikołaj umarł i zapewne każdy jej to wypomni po Świętach gdy się okaże, że jednak prezenty nadal, niezmiennie jak co roku pojawiły się pod choinką. Kto by się tam zagłębiał w technikalia pojawiania się owych prezentów, grunt, że były, Mikołaj więc jednak nie umarł, opłaciło się jeść szpinak i szorować zęby, mit się obronił. Czyżby Siostra mówiła nieprawdę? No cóż, sama się o to prosiła, a mogła poczekać jeszcze tych kilka lat, lub chociaż przemilczeć tę część o umieraniu. Jeśli zaś chodzi o Młodą, to po lekcji podeszła do mnie z poważną miną i zapytała czy wysłałam list do Świętego Mikołaja, który napisała. Odparłam, że oczywiście, co ją uspokoiło, bo przecież mama jest zbyt zajęta by wysyłać listy do kogoś kto umarł, a gdy w Mikołajki skrzaty zostawiły jej mały upominek, już całkiem puściła całą sprawę w niepamięć.

 

A teraz lalka. Happy Holidays Barbie 1994 dostępna była w trzech wariantach – caucasian blonde i AA są dość popularne i ich zdobycie nie powinno przysporzyć trudności. Trzeci wariant to brunetka o twarzy superstar, która wyprodukowana została w ilości 540 egzemplarzy i w 1994 sprzedawana była na konwencie Barbie na Florydzie. To prawdziwy kolekcjonerski rarytas dlatego w przypadku tej Barbie zdarzają się nawet oszustwa, na przykład zwyczajna superstarka brunetka zostaje ubrana w złotą suknię, zapakowana w pudło od blondyny i wystawiona za niebotyczną kwotę. Oszustwo łatwo rozpoznać w pierwszym rzędzie po pudełku, na którym powinna widnieć okrągła naklejka z podobizną pierwszej Barbie, zaś lalka w kartoniku powinna dzierżyć złoty wieniec. Ponadto, cienia wątpliwości nie pozostawia wizerunek blondyny z tyłu pudełka.

 
Źródło: https://pl.pinterest.com/pin/440086194812157255/ 
 
 
Źródło: https://www.worthpoint.com/worthopedia/1994-happy-holidays-barbie-brunette-137701321

Brunetka wygląda wspaniale, ale ja się cieszę z mojej blondynki, choć to egzemplarz z drugiej ręki, bez butów, stojaka, szczotki, za to z 2 plamkami na twarzy, o których byłam świadoma kupując lalkę. Plamki wywabię kremem przeciw pryszczom gdy pora roku i pogoda na to pozwolą, natomiast cieszy mnie jej pod wszystkimi innymi względami nienaganny stan, a przede wszystkim jej złota kreacja. Już raz zakupiłam na Allegro złotą holiday 1994, która miała co prawda prześliczne włosy z przewagą saranu, ale suknię miała kompletnie zniszczoną. Lalkę zbywała pewna Pani, u której zdarzało mi się kupować lalki, jeśli nigdzie indziej ich nie znalazłam, ale za każdym razem okazywało się, że pewne wady, mniejsze lub większe, zostały pominięte w opisie. O ile wcześniejsze rozczarowania były jeszcze do przeżycia, o tyle tym razem lalkę po prostu zwróciłam. Suknia z przodu prezentowała się dobrze, ale z tyłu fatalnie – cała złota powłoka starła się odsłaniając szpetną, musztardową warstwę, która znajduje się pod nią. Na szczęście owa Pani zwróciła pieniążki bardzo szybko i bez problemów, nie znalazłszy wytłumaczenia dla zaistniałej sytuacji i dziwiąc się wielce, ale lalkę po tygodniu wystawiła za tę samą kwotę i ani słowem nie wspomniała o oczywistych niedoskonałościach złotej kiecki.



Złota kiecka, o ile trafi się nowa lub w dobrej kondycji, jest po prostu fantastyczna. Obszyta mięciusim futerkiem, zdobna w czerwone koraliki, listki i pryzmatyczne wstawki, stanowi prawdziwą ozdobę lalki. Pełna przepychu suknia zrównoważona jest przez biżuterię – kolczyki z koralików, a także wianek na włosach Barbie. A ja myślałam, że to Złocia – Sun Sensation Barbie – ocieka cennym kruszcem do granic możliwości. Barbie ma bardzo jasną karnację, oczy jak dwa szmaragdy i minimalny makijaż. Włosy poszczególnych egzemplarzy mogą się różnić, bo Barbie posiada wszczepiony i saran i kanekalon, ale w nierównych proporcjach. Niektóre lalki mają więcej saranu, u innych zaś przeważa kanekalon, na inne znowu saranu zabrakło, więc mają sam kanekalon.


Happy Holidays Barbie 1994 dołączyła do mojej kolekcji już kilka miesięcy temu, ale taka lalka potrzebuje odpowiedniej oprawy. Z letnim słoneczkiem i upałami jej nie do twarzy (żałuję, że zgapiłam się wtedy z tym kremem na pryszcze), więc musiała cierpliwie poczekać na sprzyjające okoliczności i stosowne tło by zabłysnąć na moim blogu. Moja kolekcja Holidayek rośnie powoli, ale skutecznie i mam nadzieję, że za rok zaprezentuję Wam brakujące roczniki, w tym z dawna wyczekiwaną 1988.






poniedziałek, 7 grudnia 2020

Tree Trimming Barbie 1998

Czy obchodzicie Mikołajki? W moich rodzinnych stronach to skromne święto jest bardzo doceniane przez rodziców. Mama już od połowy listopada powtarzała mi, żebym była grzeczna i ładnie jadła bo jak nie, to skrzaty przyniosą mi na Mikołajki rózgę, a to zawsze zły prognostyk na niedaleką przyszłość czyli Gwiazdkę i ostatni moment na poprawę. W Mikołajki zawsze można było dostać coś drobnego, jakiś mały upominek lub coś słodkiego, a od lat 90-tych kalendarze adwentowe. To był prawdziwy hit, a w Mikołajki można było z takim kalendarzem trochę podgonić i zjeść od razu 6 czekoladek! Kalendarzy adwentowych nie odpuszczałam moim rodzicom nawet gdy byłam już „starą krową” czyt. licealistką i doskonale zdawałam sobie sprawę ze stanu rzeczy.

Odkąd mam własne dzieci, kultywuję tradycję Mikołajek również wykorzystując je w celach motywacyjnych. Mamy z Młodą i Młodszą również nową mikołajkową tradycję, którą Młoda zapoczątkowała gdy w wieku 2 lat wytaszczyła z jakiegoś kartonu moją starą plastikową choineczkę. Choineczka ma swoją historię, niegdyś ubierałam ją w moim pokoju, a później nawet zabierałam na studia do akademika. Młoda sama wybrała sobie plastikowe, bezpieczne bombki i ubrała choinkę i od tamtego czasu rok w rok to czyni, pozwalając drzewko sprzątnąć dopiero gdzieś w okolicy Walentynek, przy czym choinka jest w tym okresie ciągle ubierana, rozbierana i przebierana, bo Młoda uwielbia bawić się jej ozdobami tak jak zwykłymi zabawkami. W tym roku ubieraliśmy aż dwie takie małe choineczki bo Młodsza poprosiła o swoją własną, nic więc dziwnego, że potrzebowałyśmy małej pomocy i tu do akcji wkroczyła Tree Trimming Barbie 1998.

Tree Trimming nie była na mojej liście życzeń i nie miałam zamiaru jej w ogóle kupować. Tak się jednak złożyło, że zależało mi na innej lalce, która wystawiona była na aukcji razem z Tree Trimming. Nie mając absolutnie żadnej konkurencji licytację wygrałam, obie lalki przybyły, a ja bardzo doceniłam tę skromną Barbie. Tree Trimming należy do kategorii niskobudżetowych świątecznych lalek, którymi Mattel zaopatrywał amerykańskie drogerie. Lalki cieszyły się popularnością, bo stanowiły idealny kompromis cenowo- jakościowy oraz materiał na prezent „na ostatnią chwilę”. Wyobraź sobie, że zostajesz zaproszona/ny na wystawną, amerykańską kolację świąteczną przez znajomych posiadających lalkolubne dziecko. Chcesz coś temu dziecku podarować, ale nie chcesz się jakoś mocno wykosztować. Kupujesz śliczną, skromną, świąteczną Barbie w drogerii. Gdybym to ja była tym lalkolubnym dzieckiem, bardzo bym się z takiego prezentu ucieszyła!

Dlatego właśnie od roku 1993 Mattel produkował takie niedrogie lalki o tematyce świątecznej. Pierwsza była Holiday Hostess Barbie ubrana w strój Pani Mikołajowej. Lalka w wąskim pudełeczku na wyposażeniu miała tylko szczotkę i dostępna była w wersji Caucasian Superstar. W 1994 z taśm produkcyjnych Mattel’a zeszła śliczna jak świąteczny poranek Holiday Dreams Barbie. Lalka ubrana była w koszulę nocną w świątecznym motywie, miała materiałowe pantofle, mikołajową czapkę i tekturowy prezent pod choinkę. Niech Was nie zwiedzie jej skromność, lalka ma zabójczy makijaż i gdyby przebrać ją w obszerną kiecę i zapakować w szerokie pudło, niczym nie odstawałaby od wypasionych Happy Holidays. Szkoda, że zabrakło odpowiednika AA. Ta Barbie to mój przyszłoroczny choinkowy plan!

 
Źródło: https://www.ebay.com/itm/NIB-CHRISTMAS-HOLIDAY-HOSTESS-BARBIE-DOLL-1992-SPECIAL-EDITION-SANTA-FASHION-NEW-/111873244702?_ul=NI 
 
 
Źródło: https://www.etsy.com/hk-en/listing/560930863/holiday-dreams-barbie-1994-special

Rok 1995 to Caroling Fun Barbie, również tylko w wersji Caucasian Superstar. Jakże piękne pudełko sprawił jej producent. Scena namalowana na wewnętrznej tekturce jest wręcz bajkowa i wprawia w ruch wyobraźnię. Ja na przykład wyobrażam sobie, że lalka z tego pudełka właśnie wszamała barszcz z uszkami, karpia, pierogi i kapustę z grochem i skończył się jej Ulgix, więc idzie na dwór, kolędować ze znajomymi. Ubiera się cieplutko w nauszniki i rękawiczki, a pod jej stopami skrzypi śnieg, bo przecież drogowcy też mają Święta. Na śniegu odbija się światło latarni, a Barbie śpiewa „We wish you a Merry Christmas”.

 
Źródło: https://www.amazon.com/Barbie-Caroling-Fun-1995/dp/B000JVY7D6

W roku 1996 pojawia się mała zmiana – Mattel wreszcie wprowadza odpowiednik AA/Christie w serii Holiday Season Barbie. Oba warianty ubrane są identycznie w prawdziwy, dziergany, świąteczny sweterek, którego wyprodukowanie pewnie wcale nie było takie tanie, więc firma tnie koszty ujmijmy to… poniżej pasa. Lalki mają pomalowane na biało nogi, zamiast rajstopek czy legginsów, które w latach 90-tych Mattel szył przecież wspaniale. Przynajmniej firma nie popada w skrajności, nogi są zginane na klik. Lalki mają też przepiękne, saranowe włosy (a przynajmniej blondi). Plan produkcyjny na rok 1997 przewiduje aż dwie serie nisko budżetowych świątecznych Barbie – Festive Season (Caucasian/Superstar i AA/Christie) oraz moje faworytki – Holiday Treats Barbie (Blonde Caucasian/Superstar, Brunette/Superstar i AA/Christie). No bo przecież na święta trzeba upiec ciasteczka!

 
Źródło: https://www.amazon.com/Mattel-1996-Holiday-Season-Barbie/dp/B000PKXW78
 
Źródło: https://www.ebay.com/c/133878086 
 
 
Źródło: https://www.ebay.co.uk/itm/7865-NRFB-Mattel-Supermarket-Holiday-Treats-African-American-Barbie-/400075976284

Nasz przegląd lalek świątecznych o niskim nakładzie budżetowym zamyka moja Tree Trimming Barbie 1998, późniejsze edycje to już nie moja bajka i nie mój headmold. Tree Trimming dostępna była również w wersji AA/Christie, a jej pudełko jest trochę bardziej kwadratowe w przekroju od reszty wąskich kartoników. To dlatego, że jest to Barbie ubierająca choinkę i w tę choinkę oraz bombki lalka została wyposażona, poniekąd. Wewnętrzna tekturka to jedna wielka wypychanka, tudzież kartonowa diorama. Tekturka posiada perforowane drzewko poprzetykane otworami do zamocowania tekturowych bombek. Tył pudełka znakomicie to ilustruje, więc ja nie będę demonstrować potencjału tekturki. Zachowuję bezwzględnie wszystkie pudełka moich lalek, nawet te najbardziej doświadczone życiem, uzbierały mi się już przeszło trzy wielkie kartony, a to pudełeczko jest w świetnym stanie, jakby dopiero zjechało z linii produkcyjnej, aż szkoda niszczyć wewnętrzną tekturkę.


Na wyposażeniu Barbie znalazła się również tradycyjna szczotka do włosów oraz tekturowa ozdoba choinkowa 3D, a patrząc na strój lalki aż trudno ją nazwać tanią, drogeryjną zabawką. Barbie ubrana jest w prawdziwy, dziergany na szydełku czy też drutach sweterek świąteczny z golfem oraz butelkowo-zielone welurowe spodnie. Takich materiałów już obecnie nie uświadczy się w garderobie Barbie, nawet imponujące Happy Holidays ubierane są w suknie z ceraty. Stylizację dopełniają burgundowe botki na klocowatym obcasie – bardzo w stylu lat 90-tych, opaska na włosach oraz perłowa biżuteria.


Tree Trimming jest jedną z tych dogorywających w owym czasie superstarek – mamy tu stary i dobrze znany mold potraktowany nowoczesnym malunkiem twarzy pełnym cienkich kresek, drobnych kropek i innych detali. Brwi są ciemne z wyodrębnionymi włoskami, usta pełne, ale makijaż oczu utrzymany jest w naturalnych barwach ledwo zauważalnego beżu/brązu bo pierwsze skrzypce mają tu grać zielone jak choinka tęczówki. Poza tym, jak na barbiowe standardy, lalka ma bardzo krótkie, kanekalonowe włosy i prostą, sztywną, ujarzmioną klejglutem grzywkę. Osobiście uważam, że ładniej by wyglądała bez grzywki, z włosami utrzymanymi opaską, zaczesanymi do tyłu. Tak czy inaczej, podoba mi się, że jest inna od moich pozostałych Barbie. Na uwagę zasługuje również jej ciałko – Barbie ma jedną rękę zgiętą w łokciu, a drugą wyprostowaną – jakże przydatne przy zawieszaniu bombek!

Za sprawą małych, plastikowych choineczek, wesołej dziatwy śpiewającej „Last Christmas” i „Kochany Panie Mikołaju” oraz mojej Tree Trimming Barbie zrobiło się w moim domu świątecznie i wcale nie jest na to ani za wcześnie, ani za późno. Bożonarodzeniowy nastrój wprowadza się w sklepach małych i dużych już w listopadzie, gdy z półek znikną znicze i dynie, ale ten rok jest inny pod każdym względem, więc nie doświadcza się tego świątecznego przesycenia, które sprawia, że gdy wreszcie 24 grudnia nadchodzi, człowiek ma wręcz dość tych świąt. To jeden z niewielu pozytywnych aspektów tego dziwnego, niespokojnego roku.



wtorek, 1 grudnia 2020

Barbie Fashion Packs - linia świąteczna 2019

Współczesne Barbie rzadko lądują w moim koszyku zakupowym, za to zawsze z przeznaczeniem na prezent dla którejś z moich córek lub bratanic. Po prostu, mimo ślicznych twarzy i ogromnej różnorodności, nie potrafię się przyzwyczaić do lekkości tych lalek i jeszcze kilku innych ich cech. Natomiast jeśli chodzi o garderobę Barbie, tu już nie jestem taka wybredna i z chęcią przygarniam coraz to nowe zestawy strojów bo doskonale pamiętam jak trudno było mi zdobyć chociaż jeden fashion dla moich Barbie na spółkę gdy byłam mała.

W zeszłym roku wpadła mi w oko piżamka dla Barbie z motywem świątecznym, ale z jakiegoś powodu jej nie kupiłam. Pewnie już zdążyłam wydać aż za dużo na lalki i dopadły mnie po-zakupowe wyrzuty sumienia, więc moja „oszczędność” przejawiła się tym, że z tej piżamki zrezygnowałam. Za to w tym roku odbiłam sobie brak piżamki i to z nawiązką kupując całą linię świątecznych strojów Barbie, a składa się ona z czterech strojów. Mattel ponumerował je kolejno GGG48/GGG49, /GGG50, /GGG51 i /GGG52, do każdego z nich dorzucił jakieś drobne akcesorium, ale butów poskąpił.


Fun-to-Dress Barbie prezentuje zestaw GGG48/GGG49 czyli rzeczoną piżamkę świąteczną. Taka piżamka bardzo kojarzy mi się z amerykańskimi filmami świątecznymi z lat 90-tych. W owych filmach, lud młodszy i starszy zawsze zbiegał po schodach o poranku 25 grudnia w wielkiej ekscytacji ledwo unikając kolizji z choinką by rozerwać na strzępy papier pakowny i dorwać się wreszcie do prezentów. Tych prezentów zawsze pod choinką były niewyobrażalne ilości, czemu nie mogłam się nadziwić. Nie wiem jak u Was, ale u mnie prezenty otwiera się w Wigilię, jak już wszyscy się porządnie objedzą.


W każdym razie, piżamka jest dwuczęściowa, zapinana z przodu na rzep, bardzo wzorzysta, że aż sama nie wiem co jest na niej nadrukowane, a jako dodatek do niej ja najchętniej widziałabym po prostu kapcie albo pastę i szczoteczkę do zębów. Otóż nie, Mattel uznał, że ani jedno, ani drugie nie jest potrzebne na święta, za to szczeniaczek jest w takich okolicznościach absolutnie niezastąpiony. Jest to najmniejszy szczeniaczek jakiego kiedykolwiek widziałam i na zdjęciach go nie ujęłam bo krótko po odpakowaniu zestawu został z skonfiskowany przy akompaniamencie pisków wysokiej częstotliwości przez moją Pierworodną i już go nie odzyskałam nawet na potrzeby zdjęć.

Zestaw GGG48/GGG50 wydawał mi się świetną propozycją dla Skipper (w roli modelki Sun Sensation Skipper) i rzeczywiście top leży jak ulał, za to spódnicą to bym ją chyba dwa razy mogła owinąć, a i długość mi nie podpowiada. Pet Doctor Barbie prezentuje się w niej znacznie lepiej, za to bluza z kapturem ledwo zapina się jej na plecach. Za duży biust. Wzór bluzy jest po prostu uroczy i zaraz po świątecznej piżamce, to jest mój ulubiony element całej linii. Do zestawu Mattel zaproponował białą torebkę, która w zamyśle autora miała być zdaje się włochata. Hmmmm. Spódnica nawet całkiem z powodzeniem udaje jeans i to z każdej strony! Za to bluza rozpina się z tyłu i w kapturze ma rozcięcie celem przewleczenia przez nie długich lalkowych włosów.



Zestaw GGG48/GGG51 prezentuje tajemnicza modelka, która jest nowym nabytkiem i jeszcze nie doczekała się prawidłowej prezentacji na blogu. W międzyczasie, została moją etatową modelką i świetnie się do tej funkcji nadaje tym bardziej, że nie podoba mi się jej oryginalny strój i pewnie zbyt często nosić go nie będzie. W natłoku obowiązków nie zdążyłam wyprostować jej włosów wrzątkiem, co koniecznie muszę zrobić przed właściwą prezentacją. Wracając do zestawu, okazał się on być rozczarowaniem. Sukienka jest wielka i workowata, Ken z powodzeniem mógłby ją nosić. Do tego pryzmatyczna warstwa, która wydała mi się świetnym pomysłem, jest marnej jakości, matowa, gniecie się i szeleści i tylko się zastanawiam, kiedy zacznie się łuszczyć. Z tyłu sukienka jest wykonana z różowego lurexu. Torebka z przezroczystego plastiku jest za to bardzo ładna.



Ostatni zestaw to GGG48/GGG52, który choć  też jest jednostronny, bardzo przypadł mi do gustu. Składa się nań prosta, biała bluzeczka obszyta przy szyi opalizującą nitką i zapinana na całej długości rzepem z tyłu oraz czerwonej spódniczki z wzorem norweskim. Spódniczka jest lekko rozkloszowana u dołu. Moją modelką jest w tym przypadku Shoppin’ Fun Barbie and Kelly bez Kelly, jedna z moich etatowych modelek. Jej czerwona szminka i kolczyki bardzo pasują do zestawu, do którego Mattel dołączył najciekawsze akcesorium – plastikowe pudełko na prezent, które się otwiera! Szczeniaczek z zestawu piżamkowego się tam nie zmieści, ale można tam włożyć coś innego, coś bardzo, bardzo małego. Tu mnie Mattel zaskoczył i to bardzo miło, bo spodziewałam się atrapy bez dna, a tu pełnoprawne pudełko!




Ogółem, poza pryzmatyczną sukienką, jestem zadowolona z całej świątecznej linii i bardzo bym się ucieszyła, gdyby Mattel wydawał takie stroje co rok, wszak do ubrania Mattel ma jeszcze poza Barbie inne postaci. Jest Ken, który uroczo wyglądałby w sweterku z reniferem, że o Skipper, Stacie i Chelsea nie wspomnę.




 

Monstry dwie

  Pamiętam, gdy pierwszy raz zobaczyłam Monster High. Było to jakieś 9-10 lat temu, Młoda była jeszcze małą bambaryłką w wózku. Akurat ro b...