Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Party Time Teresa 1994. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Party Time Teresa 1994. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 października 2019

Party Time Teresa Special Edition 1994


Inne ja snułam plany lalkowe na ten miesiąc. Miał być jeden mężczyzna – prawdziwy mucho macho z krwi i kości, odziany w skórę, z tatuażem na nadgarstku i gobelinem na klacie. Wiecie o kogo chodzi? Oczywiście o Kena Harleyowca II edition, którego ktoś dosłownie sprzątnął mi sprzed nosa. No trudno, na Kena przyjdzie kolej, za to zamiast jednego faceta są aż trzy kobitki! Pierwsza to strojna beza, która wypatruje pierwszego śniegu. Druga to zacny trup z lat 80-tych z ABS-em (Absolutny Brak Szyi). Nie wiem jeszcze jak sobie poradzę z tym przypadkiem, lalka jest obecnie w drodze. Trzecia to moja nowa Terenia – Party Time Teresa 1994. Oto ona:


Party Time otrzymała bardzo oklepaną, szablonową wręcz nazwę, która nijak się ma do samej lalki. Dla zatuszowania braku wyobraźni twórców serii, Mattel dorzucił do zestawu dwa zegarki – jeden w rozmiarze lalki, drugi dla jej właścicielki. W pierwszej kolejności pozbyłam się starej baterii i ze zdumieniem okryłam, że zegarek działa! Seria Party Time składała się z trzech lalek z pokarbowanymi włosami: mojej Tereski w miętowej sukience imitującej jeans, pięknej blond Barbie, oraz AA Barbie – ta to dopiero mnie powaliła na ziemię kopniakiem w śledzionę! Cudna lalka, już jest na liście życzeń.

źródło: https://www.amazon.in/Party-Barbie-African-American-Watch/dp/B004MOI4TY







Party Time to seria nisko budżetowa, nie promowana przez firmę. To jedna z tych Teresek perełek, które Mattel porozrzucał po mało znanych seriach. Kolejną jest na przykład Jewel Glitter Teresa. Nic więc dziwnego, że natrafiłam na nią przypadkiem, zakładając sidła na Hollywood Hair. Pomyślałam sobie wtedy, że Party Time to jedna z najpiękniejszych Teresek, jakie kiedykolwiek widziałam i … całkowicie o niej zapomniałam. Ni z tego, ni z owego wizerunek Tereni wyłonił się na OLX, a lalka wręcz nawoływała: Heeeejjjjj, pamiętasz mnie jeszcze?. Piękna Terenia to twór lat 90-tych, ma więc ogromne, sarnie oczy, pełne usta i pokarbowany kanekalon w wielkiej obfitości.




Ciemną karnację i włosy Latynoski zestawiono z pastelami jej uroczej sukienki i dodatków. To już kolejna lalka w mojej kolekcji, która ubrana jest w niby-jeans. Miętowa sukienka zdobna w koronki i kokardki nie mogła by być bardziej urocza. Kokardki w uszach Tereni przywodzą na myśl Perfume Pretty Barbie. Lalka ma oczywiście zegarek, choć na imprezę jest już spóźniona o jakieś dwadzieścia pięć lat. Nic dziwnego, zamiast wskazówek na tarczy zegarka znajduje się pryzmatyczna naklejka, w takich warunkach trudno być punktualnym.







Piękna Terenia ma jedną tylko wadę wynikającą z nieprawidłowego pakowania lalki przez producenta: stoi w rozkroku. Nie przeszkadza mi to, postawię ją obok moich Paint’n Dazzle, które dzielą tą przypadłość. Lalki będą razem trenować taniec synchroniczny. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie postawiła wszystkich moich Teresek do zdjęcia grupowego, oto moja radosna gromadka, a gdy tak na nie patrzę, to wydaje mi się, że ruda Jewel Glitter by się wśród nich pięknie prezentowała.



Monstry dwie

  Pamiętam, gdy pierwszy raz zobaczyłam Monster High. Było to jakieś 9-10 lat temu, Młoda była jeszcze małą bambaryłką w wózku. Akurat ro b...