poniedziałek, 10 czerwca 2019

Hollywood Hair Teresa 1992


Znane prawidło mówi, że rzeczy, których pragniemy trafiają do nas same gdy ich nie szukamy. Ja postanowiłam je nieco zmodyfikować i przenieść na kolekcjonerskie realia: Lalki, których pragniemy trafiają do nas gdy właśnie wydaliśmy za dużo forsy na inne lalki i teraz przebieramy nogami w oczekiwaniu na wypłatę. Tak było właśnie w przypadku mojej Hollywood Hair Teresy 1992. Ileż to ja aukcji przegrałam, a ile odrzuciłam bo z lalką wiecznie było coś nie tak – a to ktoś brutalnie uciął jej włosy, a to brakowało jakiejś kończyny, ale lalka i tak niedorzecznie droga bo kolekcjonerska / vintage / rzadki okaz, a tak właściwie to odgryziona dłoń czy tam stopa w niczym nie przeszkadza. Razu pewnego byłam tak zdesperowana, że gotowa byłam kupić Tereskę sponiewieraną i gołą, no prawie gołą. Oplatały ją jej własne włosy tworzące wokół niej swoisty kokon. Niestety nie dobiłam targu, bo ktoś mnie ubiegł. Kupiłam więc Włoszkę i Meksykankę w przekonaniu, że one skutecznie odpowiedzą na nurtujące mnie pytanie: „No co z tą Tereską?”. Gdy zobaczyłam moją Hollywood od razu wiedziałam, że odpowiedź nadal była niepełna.


Nim przejdę do mojej Tereni, na chwilkę chciałabym się pochylić nad tematem Mattelowskich włochaczy. Mattel słabość do długich włosów manifestował już w latach 80-tych (może wcześniej?). Widać to dobrze na przykładzie Twirly Curls 1982 czy też Tropical Barbie 1985, ale choć ich świderki były długie, to jednak mieściły się one w pewnych granicach, które Mattel przekroczył dopiero na początku lat 90-tych. W 1991 firma wyprodukowała najlepiej sprzedającą się Barbie w historii – Totally / Ultra Hair Barbie, a także jej towarzyszy – brunetkę, Afroamerykankę, Skipper i Courtney dostępne wyłącznie w Toys’r’us oraz europejską Whitney. Cóż to był za szał! Włosy do kostek, do tego karbowane! Można je było czesać i zaplatać oraz ozdabiać fikuśnymi gumkami. Włosy długie, kiecka krótka – kto by się temu oparł? Ja. Pamiętam tą lalkę z dzieciństwa i na mnie nie zrobiła wtedy piorunującego wrażenia, te włosy były po prostu za długie. Co innego jej strój i makijaż – oba tak krzykliwe, kolorowe i niedorzeczne, że oczu oderwać nie można. Nad Totally Hair Barbie tkwię w rozdarciu, ale kto wie, może ulegnę jej tak samo jak Hollywood Hair Teresce.

źródło: https://pl.pinterest.com/pin/567594359260362228/?lp=true


Przez kolejne kilka lat Mattel usiłował powtórzyć sukces Totally Hair Barbie coraz bardziej zgłębiając temat ekstremalnie długich włosów. Wypuszczeniu na rynek każdej kolejnej serii długowłosych towarzyszyła odpowiednia pompa – lalki były silnie reklamowane w TV. W 1992 powstała seria Hollywood Hair, w której skład weszli Barbie, Teresa, Skipper i Ken. Ken, w odróżnieniu do swojego odpowiednika w Totally Hair miał włosy wmoldowane, ale za to potraktowane farbą wrażliwą termicznie. Natomiast na włosach dziewczyn można było wypsikać różowe gwiazdki za pomocą załączonego sprayu oraz szablonu. Lalki są do dziś lubiane, ale nie podbiły serc grupy docelowej tak jak to zrobiła Totally Hair.

źródło: https://pl.pinterest.com/pin/68961438018428280/?lp=true

Według jednej ze złotych maksym Mattel’a, brokatu nigdy za dużo. Z tą myślą przewodnią firma stworzyła serię Glitter Hair Barbie 1993,  a składały się na nią trzy superstarki oraz Afroamerykanka. Stroje dziewczyn suto obsypano brokatem, ale na tym nie koniec. W ich pudełkach można było znaleźć tubkę brokatowego żelu do włosów ze specjalnym aplikatorem. Młody właściciel mógł więc obkleić błyszczącą mazią włosy lalki (i swoje), ale mimo tych ilości brokatu lalki nie przyćmiły swoim blaskiem TH. Firma była jednak tak zdeterminowana w dążeniu do wyznaczonego celu, że postanowiła sięgnąć po nieco bardziej drastyczne środki. Włosy Cut’n Style Barbie 1994 można było obciąć … Koncepcja brutalna, choć mało oryginalna – dzieci wpadły na ten pomysł już znacznie wcześniej, ale tym razem dostały w tym celu ostre narzędzie. Co jeśli niewprawny fryzjer obetnie Barbie na pazia w 5 minut po wyjęciu jej z pudła? Mattel o tym pomyślał. Za pomocą rzepu można było lalce przypiąć do potylicy załączoną w zestawie treskę. Treski były również sprzedawane osobno.



Można by się spodziewać, że na Cut’n Style temat włosów do kostek się utnie, no bo cóż jeszcze można z nimi robić poza czesaniem, zaplataniem, obklejaniem brokatem i obcinaniem? Można je jeszcze bardziej wydłużyć! Brzmi to może trochę nienaturalnie, ale syrenom wszystko przystoi, tak więc w 1995 do produkcji trafiły Jewel Hair Barbie, Teresa, Midge i Christie. Dzisiejsza młodzież napis na ich pudełkach przetłumaczyłaby, że lalki mają najdłuższe włosy ever i rzeczywiście, wloką się one niemiłosiernie jakieś dobre 5 cm za samą lalką. Na naszych syrenach firma przez kilka lat postanowiła zaprzestać tortur na włosach lalek. Współczesne włochacze pozostawię dla fascynatów tego okresu, a ja wracam już do mojej Tereski.

Terenia przybyła do mnie zadbana i w oryginalnym, 3-częściowym stroju, na który składa się kamizelka, spódniczka i body, a wszystko utrzymane w barwach pomarańczy i złota.  Mattel kiedyś bardzo przykładał się do projektowania nawet prostych strojów, które często były połączeniem różnorodnych tkanin. Tutaj mamy złotą siateczkę i lamę oraz mój ukochany lureks – materiał bardzo często stosowany w latach 80/90-ych przez projektantów mody dla Barbie. Kto z nas nie pamięta tej tkaniny o charakterystycznym połysku i prążkowanej fakturze na jego lewej stronie. Zawsze bardzo lubiłam ten trochę śliski i niebywale miękki materiał i wzdrygam się na samą myśl o tej sztywnej plastikowej ceracie, z której teraz szyje się ubrania Barbie po to, by je nadrukować szorstkim i nieprzyjemnym w dotyku brokatem, który sypie się wszędzie i obkleja całą lalkę od stóp do głów – fe! Aż się nie mogę nadziwić, że strój Tereni tak świetnie się trzyma – lama się nie łuszczy i nie odpada, a lureks nie jest nigdzie pozaciągany i pomechacony przez rzep! Lalce brakuje jedynie oryginalnych pomarańczowych szpilek. Biżuteria Tereski też jest wybrakowana – jeden kolczyk jest połamany. Na moją prośbę właścicielka dołączyła go do zestawu, ale obecnie składa się z 4 części, a ja nie wykminiłam jeszcze jak je ze sobą na powrót zespolić, więc Terenia zawadiacko nosi się w jednym kolczyku. Ma za to pierścionek, który podczas sesji spadał jej non-stop, a ja się obawiam, że go kiedyś zgubię.





Włosy do kostek to atrybut serii Hollywood Hair, a Teresa posiada swoje nadal w oryginalnej długości! Znów borykam się czy lalce wszczepiono kanekalon, czy saran, ale raczej jest to ta druga opcja, bo włosy pięknie błyszczą i bardzo dobrze znoszą wrzątek. Włosy Tereski są w dwóch odcieniach złotawego blondu – kolor, który w przypadku Teresy jest rzadko spotykany, a mnie przychodzi na myśl jeszcze tylko jedna blond Teresa – z serii Camp. Włosy koloru blond są u obu lalek nieprzypadkowe, mają specjalne właściwości, a jasny kolor ma za zadanie zapewnić bardziej spektakularny efekt – różowe pasemka i gwiazdki lepiej odcinają się na tle jaśniejszych kolorów. Moja Teresa nadal posiada buteleczkę sprayu, ale nie odważyłam się sprawdzić czy on nadal działa. Ponad to, nie jestem zwolenniczką takich „wihajstrów”. Włosy Tereski są przewiązane jej oryginalną wstążeczką.






Nie tylko włosy Teresy czynią ją wyjątkową, lalka posiada bardzo prosty i zarazem udany facepaint. Brązowe oczy lalki podkreśla cienka linia zielonkawego cienia do powiek. Jej mocno zarysowane brwi są wyjątkowo ciemne i ślicznie odcinają się na tle ucałowanej słońcem twarzy lalki. Jej usta są koloru malinowego. To moim zdaniem najpiękniejsza z Teres, która swoją urodą przyćmiewa nawet samą Barbie z serii Hollywood Hair.




Moje trzy ulubione Tereski ustawiły się już do zdjęcia grupowego, a w następnym wpisie kolejna tajemnicza i upragniona lalka z lat 90-tych. Zdradzę jeden szczegół – nie jest to Barbie! Pozdrawiam cieplutko!



niedziela, 9 czerwca 2019

Światowy Dzień Lalki

Miałam w planach uczcić Światowy Dzień Lalki należycie i we właściwym terminie, ale natłok sobotnich obowiązków zniweczył moje plany. Zdążyłam jedynie zrobić zdjęcia przy porannej kawce nim całkowicie pochłonęły mnie zajęcia prozaiczne, ale niestety niezbędne i konieczne. Ten wpis jest więc trochę w biegu i do tego spóźniony, ale choć na chwilę przeniósł mnie w przeszłość do lat dziecięcych, gdy całymi dniami potrafiłam się bawić lalkami Barbie z kuzynkami. 



Do tej świątecznej sesji wybrałam Skipper i Courtney. Każda z nich przyniosła swoje własne lalki Barbie. Barbie oraz wszelkie drobne akcesoria wyszperałam z zasobów mojej córeczki. Barbie oczywiście pochodzą z jajek z niespodzianką. Tym razem nie będę pisać referatu, a lalki niech mówią same za siebie.

Barbie z jajek z niespodzianką mają nawet swój Dreamhouse, który tak naprawdę jest foremką do piasku.



Skipper i Courtney wracają już na stojaki, a ja do swoich obowiązków z akumulatorkami naładowanymi pozytywną energią. Pozdrawiam cieplutko!



wtorek, 4 czerwca 2019

Teen Time Courtney 1988


Niektórzy kolekcjonerzy, ci bardziej uporządkowani, lubią przedstawiać lalki na swoich blogach w takiej kolejności, w jakiej przybyły. Ja nie stosuję tej zasady. Posty tworzę o tych lalkach, które w danym momencie napawają mnie weną, bo niestety nie mam lekkiego pióra. Czasem opisy zaczynają powstawać jeszcze zanim lalka zasili szeregi w witrynce. Bohaterka dzisiejszego wpisu na swoje 5 minut musiała trochę poczekać. Teen Time Courtney 1988 przybyła niemalże w tym samym czasie co Baton Twirling Skipper AA, a przedstawiam ją Wam dopiero dziś, gdyż do sporządzenia o niej wpisu musiałam się nieco doszkolić z zakresu Vintage.


O serii Teen Time 1988 wspomniałam już o tu, dlatego dziś postanowiłam przybliżyć Wam nieco temat przyjaciół młodszej siostry Barbie. Skipper, jako najpopularniejsza dziewczynka w szkole miała oczywiście szerokie grono przyjaciół, które w 1965 zapoczątkowali Skooter oraz Ricky. Lalki posiadały swoje własne headmoldy, ale co dziwne, wszystkie – nawet chłopiec Ricky, osadzone były na tych samych ciałkach. Skooter rok później doczekała się jeszcze jednej edycji, tym razem ze zginanymi nogami. Lalki chyba nie przyjęły się tak dobrze jakby sobie tego życzył Mattel, więc słuch po nich zaginął krótko po ich debiucie.

                                                            źródło:  https://barbie.fandom.com/wiki/Ricky_Doll
 
źródło: https://picclick.com/Vintage-1960s-Blonde-Straight-Leg-Scooter-Doll-in-333095605244.html

W 1971 z taśm produkcyjnych Mattel’a zjechała lekka jak motylek Living Fluff, a rok później Pose’n Play Tiff. Lalki posiadały ten sam headmold i odlew ciała i na tym podobieństwa się kończą. Tiff i Fluff są kompletnie różne, z to za sprawą osobowości, jakie nadali im projektanci Mattel’a. Fluff jest uroczą i dziewczęcą blondyneczką z rootowanymi rzęskami, zaś Tiff to prawdziwa chłopczyca o ciemnych włosach, ale obie z chęcią bym przygarnęła.

źródło: https://www.ebay.com/itm/DRESSED-BARBIE-DOLL-1971-VINTAGE-LIVING-FLUFF-1143-SKIPPERS-FRIEND-/372657311310?oid=372615534245

                         źródło: https://www.worthpoint.com/worthopedia/super-vtg-pose-play-tiff-doll-red-1852043778
 
Rok 1975 przyniósł nam prawdziwą rewolucję, bo oto Mattel wprowadził w życie ambitny plan by stworzyć zabawkę edukacyjną – Growing up Skipper. Pojawienie się w sprzedaży lalki, której rosną piersi wzbudziło zgorszenie wśród rodziców o konserwatywnych zapatrywaniach, ale Mattel nie ugiął się pod ciężarem krytyki (i dobrze). Żeby Skipper nie musiała znosić fali nienawiści samotnie, firma obdarowała ją przyjaciółką – Growing up Ginger. Lalki obdarzono tym samym headmoldem, ale ciemnowłosa Ginger jest w moim odczuciu znacznie ładniejsza niż Skipper. Chyba nie tylko ja tak uważam, bo obecnie lalka jest trudna do zdobycia, a kolekcjonerzy toczą o nie zażarte boje. 


źródło: http://www.fashion-doll-guide.com/Growing-Up-Skipper-Doll.html

Tak więc czy rzeszom konsumenckim się to podoba, czy nie, Skipper stała się nastolatką, a w 1979 poznała swoją pierwszą sympatię (Ricky był tylko kolegą). Chłopcem, który poruszył jej czułe serduszko był Scott – postać wielce interesująca. Niestety ich związek nie przetrwał długo. Skipper zapewne znudziło stałe nakłanianie Scotta by poszedł do fryzjera i kupił sobie nieco mniej eksponujące szorty, a firma skasowała tego miłośnika wrotek bardzo szybko. Skipper aż do roku 1988 pozostawała osamotniona, ale wtedy poznała prawdziwą przyjaciółkę od serca – Courtney, która okazała się strzałem w dziesiątkę, a dziewczyny przyjaźniły się przez kolejne kilkanaście lat. Pojawił się również kolejny chłopak – Kevin, ale o nim kiedy indziej. 

źródło: https://pl.pinterest.com/pin/567172146791933377/

źródło: https://www.amazon.com/Barbie-Basketball-KEVIN-Boyfriend-Skipper/dp/B001ENMI8Y

W 1988 Mattel wyprodukował pierwszą wersję Courtney, która razem ze Skipper tworzyła serię Teen Time. Obie lalki posiadały wielofunkcyjne stroje oraz bogaty zestaw akcesoriów. Ubiór Courtney utrzymany jest w kolorach bieli i czerwieni. Wersja dzienna to jeansowy bezrękawnik, top w paski z naprasowanką, białe pepegi oraz spódniczka w grochy, która właściwie spódniczką wcale nie jest. Jest to koszulka nocna z bufiastymi pantalonami, a do zestawu dołączone są również włochate kapcie – trochę nieporadnie uszyte. 









Courtney to intelektualistka o artystycznej duszy, dlatego wyposażono ją w okulary, paletę malarską i pędzel oraz otwieraną teczkę/ torebkę i puszkę z napojem. W pudełku znalazłam również instrukcję obsługi, scrapbook- katalog oraz tekturowe wypychanki. Skipper z tej serii przybyła do mnie w oryginalnym i kompletnym stroju, ale bez akcesoriów. Tak się jednak złożyło, że moja Cool Looks Barbie posiada identyczne, a oba zestawy różnią się jedynie naklejkami, które je zdobią. Na zdjęciu poniżej widać otwieraną, okrągłą torbę, telefon, puszkę z napojem, budzik oraz notes. Jest jeszcze żółty ołówek i jak go mam, ale widocznie gdzieś go skitrałam, bo nie mogłam go zlokalizować przygotowując lalki do sesji.






Courtney wszczepiono burzę kasztanowego kanekalonu – istne nieokiełznane szaleństwo! Fryzura nie układa się idealnie, ale nie odważę się w nią ingerować. Nad czołem część włosów zebrano w kitkę i przewiązano wielką czerwoną kokardą. TT Courtney jest jedyną wielkooką, która nie ma grzywki. Facepaint lalki jest śliczny: czekoladowo-brązowe oczy zdobi cień do powiek w odcieniu morskiej zieleni, a usta muśnięto malinowym błyszczykiem.




Jak pewnie zauważyliście, Courtney cierpi na plamistość winylu w zaawansowanym stadium. Można by oczywiście wcisnąć ją w jakieś legginsy, albo zamienić ciało, ale ja tego raczej robić nie będę. Lalka podoba mi się bardzo nawet z tymi niedoskonałościami. Co ciekawe, Skipper nie ma tego problemu, a obie lalki wyprodukowano w Chinach. I tym oto sposobem trzy moje ulubione wersje Courtney zasiliły winylowe szeregi. Czas na ławkę rezerwowych, na której zasiadły Cool Tops i Cheerleader Courtney!


Dodam jeszcze, że w maju nie wyrobiłam mojej miesięcznej normy, ale postanowiłam moje fundusze spożytkować na realizację marzeń dzieci (tych małych), zaś duże dziecko musiało trochę poczekać. Jednak właśnie dotarły do mnie dwie upragnione lalki z lat 90-tych, o których wspominałam już wielokrotnie. Posty o nich niebawem. Pozdrawiam!

Monstry dwie

  Pamiętam, gdy pierwszy raz zobaczyłam Monster High. Było to jakieś 9-10 lat temu, Młoda była jeszcze małą bambaryłką w wózku. Akurat ro b...